Czerna, Kożuchów, Żagań i Zielona Góra

13.08.2017

Słońce nieśmiało zaczęło wychylać się zza chmur. Zeszliśmy na śniadanie, po którym wyruszyliśmy odrobinę pozwiedzać. 

Pierwszym miejscem, do którego dotarliśmy była Czerna. Jest to niewielka miejscowość położona w województwie dolnośląskim, z której najbardziej interesował nas elegancki renesansowy pałac.

Pierwotnie był to zameczek wzniesiony w XVI wieku przez ród Glaubitz. Oczywiście na przestrzeni lat wielokrotnie go sprzedawano, kupowano, remontowano i przeobrażano. Obecnie jest to okazały i wyremontowany pałac, który prezentuje się pięknie. Mieści się w nim hotel, ale także organizowane są w nim uroczystości, konferencje i szkolenia.

Nie wchodziliśmy do środka, (zwiedzanie hotelu mogłoby wydawać się dziwne), więc obeszliśmy budynek dookoła, pstryknęliśmy kilka zdjęć i udaliśmy się w kolejne miejsce.

Kożuchów to stare miasteczko położone w województwie lubuskim, pochodzące z XIII wieku, z równie wiekowym zamkiem. Zameczek na przestrzeni wieków posiadał różne przeznaczenie i wielokrotnie zmieniał właścicieli. Warownia wzniesiona została przez Piastów głogowsko-żagańskich w XIII wieku. Kolejno była rezydencją królów i książąt, klasztorem zakonu karmelitów i zbrojownią. Obecnie jest siedzibą Kożuchowskiego Centrum Kultury „Zamek”.

Zamek przebudowano w XVII wieku – za czasów zagospodarowania go przez zakon, a następnie w latach ’80 XX wieku, dostosowując go do potrzeb działalności kulturalnej. Na szczęście podczas wojny budowla nie ucierpiała, co odbiło się w jej wyglądzie.

Było niedzielne przedpołudnie i rezydencja jeszcze była zamknięta, dlatego przeszliśmy się po niewielkim miasteczku i udaliśmy się dalej.

Następnym miejscem postoju był Żagań. Jest to ładne miasteczko umiejscowione w południowo-zachodniej Polsce, na południu województwa lubuskiego. Żagań jest miejscowością posiadającą garnizon – mieści się w nim kilka jednostek wojskowych. I jak się okazuje wojsko stacjonuje od 1741 roku, kiedy to powołano pierwszy garnizon. Na przestrzeni kolejnych wieków garnizon zajmowały wojska Armii Cesarstwa Niemieckiego, Reichswehry, Wehrmachtu, Armii Czerwonej, Ludowego Wojska Polskiego i Sił Zbrojnych RP.

Spacerując natknęliśmy się na pomnik Niedźwiedzia Wojtka, którego historia jest bardzo ciekawa. Otóż, w 1942 roku polscy żołnierze odkupili od perskiego chłopca niedźwiadka brunatnego. Niedźwiadek był bardzo młody, do tego stopnia, że karmiono go z butelki. Miś został oficjalnie włączony do 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii (dowodzonej przez generała Władysława Andersa) i z jednostką przeszedł szlak bojowy: z Iranu przez Irak, Syrię, Palestynę, Egipt do Włoch, a kolejno do Wielkiej Brytanii. Niedźwiadkowi nadano stopień kaprala. Miś nosił amunicję, (której nigdy nie upuścił), jadł, spał i bawił się razem z żołnierzami, (ulubioną zabawą były zapasy, które zawsze wygrywał). Miś miał pełne zaufanie do ludzi. Jednak po wojnie oddano go do Edynburskiego ZOO, w którym spędził 16 lat (od 1947 do 1963), aż do swojej śmierci. Żył 22 lata. (Niedługo jak na niedźwiedzia). Pomnik Wojtka można oglądać w wielu miejscach na całym świecie.

Pospacerowaliśmy po miasteczku. Minęliśmy ratusz, kamienice, kilka kościołów, aż dotarliśmy do eleganckiego barokowego pałacu pochodzącego z XVII wieku. Pałac Lobkowitzów był budowany na przełomie 1631-1686 i jego właściciele nie mięli na tyle szczęścia, aby łatwo ukończyć jego budowę, ponieważ najpierw prace przerwał najazd wojsk saskich i brandenburskich, a następnie śmierć księcia (właściciela). Jednak po dłuższym czasie udało się wznieść pałac, który pełnił funkcję mieszkalną.

Obecnie wygląd pałacu nie jest pierwotny, ponieważ budynek był kilkukrotnie przebudowywany i remontowany. Natomiast wewnątrz mieści się Żagański Pałac Kultury oraz swoje miejsce znalazło kilka urzędów, biblioteka czy notariusz.

Przeszliśmy się po rozległym ogrodzie, z elegancką fontanną, po czym udaliśmy się do ostatniego miejsca, jakim była Zielona Góra – największe miasto województwa lubuskiego i  jedna z dwóch stolic województwa (drugą stanowi Gorzów Wielkopolski).

Zielona Góra jest siedzibą władz samorządu województwa i słynie z winnic. Z związku z rozpowszechnieniem uprawy małych, zielonych lub fioletowych, słodkich kulek, zwanych winogronem, największą imprezą odbywającą się w mieście, na początku września, jest Winobranie. Jest to święto związane z prezentacją przez winiarzy swoich wyrobów i degustacją win, z korowodem, ze spotkaniami teatralnymi, z jarmarkiem, z wycieczkami po zielonogórskich winnicach, z konkursami i z licznymi koncertami. (Na krzaczki winorośli można natknąć się na każdym kroku, więc kult wina i upodobanie do tych małych, soczystych kulek jest bardzo widoczny).

Bardzo spodobał nam się pomysł rozmieszczenia po mieście posążków małych Bachusików. Jest ich aż 43, a nam udało się znaleźć kilka. Są to malutkie posążki rozproszone po całym mieście. Podobno są to niesforne dzieci Bachusa (rzymskiego boga wina), które rozbiegły się po mieście i płatają figle. Szczerze mówiąc myślałam, że są to figurki Dionizosa, (lepiej znam mitologię gracką niż rzymską), ale jak widać miasto zapożyczyło nazwę z kultury rzymskiej. Jednak w obu kulturach bogowie pełnili takie same funkcje, mając różne imiona, więc tak naprawdę, to bez różnicy.

Wędrując po mieście mijaliśmy wiele ciekawych miejsc, ponieważ Zielona Góra nie ucierpiała zanadto podczas wojny, dzięki czemu zachowało się wiele oryginalnych budowli m.in. kamienice, domy, teatr, kościoły czy katedra. Dotarliśmy pod palmiarnie, wznoszącą się na wzgórzu porośniętym winnicą, która nawiązuje do dawnych rozległych plantacji, pokrywających wszystkie stoki podmiejskie. Spoglądając na krzaczki, wiele z nich było już oberwanych, ale na kilku można było znaleźć smaczne, dojrzałe winogrona. Kolejno pospacerowaliśmy po mieście, zrobiliśmy kilka zdjęć, po czym udaliśmy się na odpoczynek. 

Podsumowując: Dzień spędziliśmy aktywnie. Udało nam się zobaczyć kilka ciekawych miejsc i pałaców oraz cieszyć się wakacyjnym urlopem. Przemierzyliśmy dystans 200 km i musimy przyznać, że żabka spełniała swoje zadanie i wiozła nas wytrwale od celu do celu. To był świetny dzień!

Jedna myśl nt. „Czerna, Kożuchów, Żagań i Zielona Góra

  1. Pingback: Gorzów Wielkopolski i Szczecin | Słowa Szlaków

Dodaj komentarz