Warszawa – ZOO

17.06.2017 i 18.06.2017

Nowy dzień to nowe możliwości, czyli dalszy ciąg zwiedzania Warszawy. Słońce nie mogło się zdecydować czy będzie nam towarzyszyć, czy może zostać za chmurami, ale co by nie postanowiło to i tak nie mieliśmy na to wpływu i nie było potrzeby martwić się na zapas. Po śniadaniu skierowaliśmy kroki w stronę Ogrodu Zoologicznego, ponieważ postawiliśmy sobie za cel odwiedzenie jak największej ilości ZOO. (Oczywiście w ramach możliwości). 

ZOO w Warszawie powstało w 1928 roku i mieści się na terenie 39,5 ha. Po zakupieniu biletów napotkaliśmy duże niedogonienie, a mianowicie przebudowę głównego deptaku, co wiązało się z docieraniem do zwierząt bocznymi alejkami.

Zwierząt w ogrodzie jest dużo, dzięki czemu mogliśmy zobaczyć wiele ciekawych okazów, m.in. nosorożca pancernego, który ma niesamowicie delikatną skórę, dzięki czemu dzień spędza na wylegiwaniu się w błocie, aby uniknąć ukąszeń przez meszki i komary (na co jest bardzo wrażliwy), tukana toko będącego posiadaczem wyjątkowo wielkiego (i niesamowicie lekkiego dzioba), hipopotama nilowego, goryle, jaguary, które trzeba izolować od siebie pomimo faktu, że stanowią parę i posiadają spore potomstwo (rozdysponowane po innych ogrodach zoologicznych) czy słonie.

Zastanawiający jest fakt, dlaczego słonie obrzucają się różnymi przedmiotami? Widzieliśmy już jak rzucały w siebie gałęziami, trawą i ziemią, tylko po co? Poszukując odpowiedzi dowiedziałam się, że tarzają się w błocie i obsypują piaskiem, aby stworzyć na ciele skorupę chroniącą przed ukąszeniami owadów. Jednak odpowiedź w pełni nie usatysfakcjonowała ciekawości, ponieważ wciąż nie wiemy, dlaczego rzucają w siebie patykami?

W ZOO można spotkać wiele ptaków, zwierząt kopytnych, ryb, a także: lwy, krokodyle, żyrafy, pingwiny, małpy i małpiatki, surykatki, żółwie, a nawet niedźwiedzie polarne, które chętnie bawiły się w wodzie i okazywały sobie uczucia (ku uciesze publiczności).

Warszawski ogród zoologiczny jest wyjątkowo nastawiony na dzieci. Na każdym kroku znajdują się bazarki z watą, lodami, goframi, balonami czy wypożyczalnie zabawkowych koników. Ale także napotkaliśmy osoby zachęcające do wsparcia WWF (co robią nieskutecznie). Wspomniana organizacja jest nam znana i robi wiele dobrego dla zwierząt, ale zbiórki funduszy powinna organizować w inny sposób, niż nagabywanie ludzi odwiedzających ogród zoologiczny, aby podpisali zlecenie (dyspozycję) comiesięcznych przelewów tu i teraz, czyli w ogrodzie i bez głębszego przemyślenia problemu. Mamy XXI wiek i dosyć dobrze rozwiniętą technologię, więc można promować stowarzyszenie i przeprowadzać zbiórki trochę inaczej…

Obeszliśmy wszystko, zajrzeliśmy, gdzie się dało – byliśmy nawet w pawilonie z pająkami (okropieństwo!), zrobiliśmy z bliska kilka ciekawych ujęć zwierzaków i poszliśmy w stronę miasta.

Pozostałą część dnia spędziliśmy na przemierzaniu miasta i poszukiwania zachwytu Warszawą. (Co niekoniecznie nam się udało). Natomiast następny dzień spędziliśmy podobnie, ponieważ po śniadaniu zabraliśmy walizkę oraz plecak i mając kilka godzin do przyjazdu pociągu powrotnego, przemierzyliśmy okolicę dworca oraz słynne centrum handlowe „Złote Tarasy”, które jest rozległe, ale w większości zawiera sklepy takie same jak w innych galeriach handlowych w całej Polsce.

Podsumowując: Warszawska przygoda trwała 4 dni, podczas, której przeszliśmy jakieś 70 km po mieście i zobaczyliśmy naprawdę dużo. Jeśli mamy być szczerzy to opinia z pierwszego dnia, jest porównywalna do zdania jakie wyrobiliśmy sobie po całym pobycie w stolicy. Miasto jest ogromne, zróżnicowane i zawiera w sobie każdą możliwą instytucję, ale jest zaniedbane i wydaje się nam, że od stolicy wymaga się większej ilości blasku i estetyki. Owszem są miejsca ładne i godne polecenia, ale dla nas to za mało, żeby odnaleźć się w tej olbrzymiej metropolii, która wydaje się być przereklamowana. Bądź, co bądź w naszej opinii, istnieją duże miasta o tysiąckroć ciekawsze i ładniejsze od Warszawy. Pomimo tego przygoda ze stolicą była bardzo przyjemna i ciekawa 😀

Dodaj komentarz