Nowa Ruda, Ratno Dolne, Bożków, Żelazno, Kłodzko

03.11.2016

Kolejny dzień pełen możliwości rozpoczęliśmy śniadaniem i pakowaniem się w dalszą podróż. W okolicy Ząbkowic Śląskich zwiedziliśmy to, co zamierzyliśmy, dlatego postanowiliśmy przemieścić się na południe, w kierunku Kłodzka.

Rano ponownie urządziliśmy sobie spacer po Ząbkowicach Śląskich, ale tym razem z aparatem i w towarzystwie nieśmiało wyglądającego spomiędzy chmur słońca. A następnie wybraliśmy się do Nowej Rudy, a której chcieliśmy zobaczyć ciekawy rynek.

Nowa Ruda to XIII-wieczne miasteczko, położone u podnóża Gór Sowich, nad rzeką Włodzicą. Najbardziej zależało nam na zobaczeniu rynku, na którym znajduje się XIX-wieczny ratusz wzniesiony w stylu renesansowym. I rzeczywiście, budynek prezentuje się bardzo ładnie. Pierwotnie wzniesiono go w XV wieku, ale spłonął i historia z pożarem powtarzała się dwukrotnie, (po odbudowaniu znów spłonął), aż do czasu jak w XIX wieku odbudowano i rozbudowano go, dzięki czemu uzyskał kształt i formę, cieszącą oczy po dzień dzisiejszy.

Miejscowość jest przeciętna i gdyby nie chęć zobaczenia ratusza, pewnie byśmy ją ominęli. Będąc na miejscu pokręciliśmy się po miasteczku, ale nic w szczególny sposób nie zwróciło naszej uwagi, dlatego pojechaliśmy dalej, docierając do miejscowości Ratno Dolne.

W Ratnie Dolnym znajduje się ciekawy średniowieczny zamek, a dokładnie jego ruiny. Budowla jest ogromna. Powstała w XIV wieku, dzięki rycerskiemu rodowi de Mussin i pierwotnie była niewielką, drewnianą warownią. Kolejno przeszła na wyłączność rodziny von Pannwitz. (Jednak budowla nie była zbyt długo w ich posiadaniu, ponieważ została odebrana za spiskowanie przeciwko jednemu z królów czeskich). Dopiero w XIV wieku przeobrażono i rozbudowano zamek od nowa, czyniąc z niego renesansową rezydencję. Jak to zazwyczaj bywa, budowla przechodziła przez ręce licznych właścicieli, była wiele razy przebudowywana i powiększana oraz niszczona, ale dzielnie stawiała czoła przeciwnościom losu i zachowała się w dobrym stanie, aż do lat ’90 XX wieku, kiedy to obiekt uległ zniszczeniu w wielkim pożarze. (Najprawdopodobniej było to podpalenie). Obecnie zamek jest w opłakanym stanie. Jest to obiekt prywatny, którego nikt nie pilnuje, dzięki czemu można podejść pod same mury, na których wiszą ostrzegawcze tabliczki.

Po znalezieniu dawnej bramy wjazdowej i przejściu wydeptaną ścieżką przez zarośnięty park, podeszliśmy pod mury zamkowe, zastając zdewastowane i rozpadające się ruiny. Już na pierwszy rzut oka widać, że zamek był potężny, posiadał sześciokondygnacyjną wieżę, kilka wolnostojących budynków o podobnej architekturze oraz ogromny park z jeziorem i strumykiem.

Ciekawi jesteśmy co stanie się z zamkiem za kilka lat: czy znajdzie się ktoś, kto zainwestuje grube miliony w ruinę, czy będzie to kolejna pozycja na liście: „Dawna, nieistniejąca świetność”? Nie wiadomo, ale obstawiamy, że obiekt ulegnie samozagładzie.

Wybraliśmy się dalej do Bożkowa. (Kiedyś wyczytałam, że jest to pałac przypominający baśniowy zameczek Disneya, który pojawia się jako logo przed filmami ich wytwórni, dlatego koniecznie chcieliśmy go zobaczyć). Pałac powstał w XVI wieku, jednak obecny kształt uzyskał w wieku XVIII, dzięki rodzinie von Magnis. Od tego czasu kilka razy go przebudowywano i zmieniano, a po wojnie przejęło go państwo, które przeobraziło obiekt w szkołę. Kolejno zamknięto szkołę i budynek został sprzedany prywatnemu inwestorowi, przez którego popadł w ruinę. Wielka szkoda, ponieważ za czasów swojej świetności pałacyk musiał być niesamowity!

Obecnie pałac wygląda nieciekawie. Pomimo stylu barokowo-klasycystycznego i ciekawej architektury, jest zdewastowany i zaniedbany. Wejść do środka raczej jest trudno, ponieważ wejście na posesję uniemożliwia wolno biegający wilczur, którego pan, nie wygląda zbyt przychylnie. Pocieszaliśmy się myślą, że niewiele można zobaczyć w zrujnowanym pałacu, w którym dawniej mieściła się szkoła, ale prawdy nie zbadamy…

Rozczarowani wyglądem pałacu, wybraliśmy się w kolejne miejsce, mając nadzieję, że będzie wyglądało lepiej. I trafiliśmy do miejscowości Żelazno, w której mieści się XIII-wieczny, neobarokowy pałac. Obiekt utrzymany jest w stanie bardzo dobrym i mieści się w nim hotel i restauracja. Natomiast wokół rozciąga się ogród, w którym znajdują się miniatury zabytkowych budynków umiejscowionych w województwie dolnośląskim.

Pokręciliśmy się po okolicy, ciesząc się, że zabytek przetrwał, ma się dobrze i służy turystom oraz potomkom rodziny von Löbbecke, którzy często odwiedzają miejsce zamieszkania swoich przodków.

Dzień pomału chylił się ku zachodowi, dlatego udaliśmy się do Kłodzka, w którym znajdował się nasz hotel Korona. Po rozgoszczeniu się w pokoju, udaliśmy się zobaczyć miasto i coś zjeść.

Kłodzko to główne miasto Kotliny Kłodzkiej. Miasto powstało w XIII wieku i świetnie zachowało średniowieczny układ, gdzie zabudowa rozsiana była dookoła punktu centralnego, jaki stanowił zamek. Niestety XVI-wieczna warownia nie przetrwała do naszych czasów, ponieważ król pruski Fryderyk II Wielki zlecił jej przebudowę do postaci twierdzy obronnej, dodając liczne bastiony. A w kolejnych latach rozebrano zamek mieszkalny, na rzecz ogromnego donżonu (wieży łączącej w sobie główne funkcje mieszkalne i obronne).

Oprócz twierdzy (która nas nie interesowała), Kłodzko ma także inne zabytki, do których zalicza się: kościół z XVI wieku, klasztor z XVII wieku, neorenesansowy ratusz z wieżą z XIX wieku oraz kamienny most gotycki z XIV wieku.

Kamienny most porównywany jest do mostu Karola znajdującego się w Pradze i nazywany jest „mostem świętego Jana” lub „mostem Wita Stwosza”. (Pomyśleliśmy, że skoro wymieniają w nazwie słynnego rzeźbiarza, to figury zdobiące most zostały stworzone przez tego artystę, ale pomyliliśmy się, ponieważ rzeźby powstały w XVIII wieku, czyli dłuuugo po śmierci rzeźbiarza).

Pospacerowaliśmy po miasteczku, przyglądając się budynkom i uwieczniając obiekty na fotografiach, tak długo, aż zgłodnieliśmy, po czym udaliśmy się na włoską pizzę.

Podsumowując: Dzień był wietrzny i słoneczny oraz pełen niespodzianek związanych ze zwiedzanymi obiektami. Po raz kolejny mogliśmy się przekonać, że w województwie dolnośląskim jest mnóstwo zabytków, które niszczeją i nikt (nawet właściciele) nie zamierzają polepszać ich stanu. Natomiast państwo, także nic nie robi i nie zamierza egzekwować prawa dotyczącego dbałości o obiekty zabytkowe.

Dodaj komentarz