Włochy (Toskania) – Florencja i Reggio nell’Emilia

22.08.2016

Całą noc wiało. Bardzo. Namiot powiewał jak flaga na wietrze, z tą różnicą, że był dobrze przytwierdzony do podłoża i nie groziło nam wzniesienie się ku niebu. (Przekonaliśmy się jednak, że małe igloo potrafi przetrwać w różnych warunkach). Jednak pomimo wiatru wstaliśmy wypoczęci i gotowi na kolejny dzień wrażeń, a mięliśmy przed sobą stolicę Toskanii. 

Po śniadanku na łonie natury w towarzystwie pięknego widoku, musieliśmy rozstać z tym rewelacyjnym miejscem, spakować manatki, (dzięki wiatru nie trzeba było suszyć namiotu) i wybrać się dalej. Był poniedziałkowy poranek, więc liczyliśmy, że uda nam się wjechać do miasta i gdzieś zaparkować. Jednak w praktyce nie było to takie proste…

Jazda po Florencji przypomina wyścig gokartów. Kierowcy znienacka i bez użycia kierunkowskazów zmieniają pasy, ścinają zakręty, wymuszają pierwszeństwo, trąbią i ogólne przepisy drogowe mają w… głębokim poszanowaniu. Trzeba być czujnym, mieć szybki refleks i dobrą orientację w terenie, patrzeć dookoła siebie i nie dziwić się, że wszędzie znajdują się objazdy, zamknięte drogi i zwężenia. Prowadziła nas nawigacja, która albo się gubiła, albo informowała, żeby skręcić w uliczkę, która jest jednokierunkowa lub zamknięta. Szaleństwo! Po dłuższym kluczeniu i kilku słowach irytacji, znaleźliśmy płatny parking stworzony u kogoś w piwnicy. Bardzo drogo (3 € za godzinę), ale byliśmy wdzięczni, że udało nam się zaparkować.

Florencja to główne miasto regionu Toskanii. Usytuowane nad rzeką Arno, od wielu lat stanowi centrum handlowe, historyczne i zabytkowe regonu. Miasto powstało z inicjatywy Juliusza Cezara w 59 r.p.n.e. i przetrwało wiele najazdów, wojen oraz epidemię dżumy. Raz podupadało, innym razem podnosiło się, aby rozkwitać. Jednak było to miasto w którym tworzyli najznakomitsi artyści (Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Botticelli, Donatello), przyczyniając się do rozkwitu Renesansu. Niestety nie wszystkie średniowieczne zabytki Florencji przetrwały, do czego przyczyniły się czynniki ludzkie – liczne przebudowy i chęć unowocześnienia miasta oraz czynniki naturalne – powodzie.

Weszliśmy do centrum, chcąc zobaczyć zachwycające budynki i na pierwszy rzut oka miasto nas nie porwało. Ot, zwyczajne uliczki z wysokimi kamienicami i budynkami, pełnymi zdobień i fresków, poprzeplatane placami, na których znaleźć można liczne rzeźby. Szliśmy w kierunku katedry Santa Maria del Fiore i musimy przyznać, że jej widok oszałamia. Katedra jest ogromna, góruje nad miastem i nie sposób objąć jej obiektywem aparatu. Budowano ją w latach 1296-1887, czyli przez 591 lat (!) i powstała na miejscu dawnego kościoła z IV w. Natomiast jej rozmiary także zadziwiają, ponieważ ma: długość wnętrza 153 m., szerokość 38 m., wysokość 90 m. Katedra powstała w stylu gotyckim, lecz w XIX wieku wprowadzono przeróbki w stylu neogotyckim. Stworzona została z kolorowego (białego, zielonego i różowego) marmuru i ozdobiona jest wieloma freskami. Natomiast kopuła budowli także jest niezwykła, ponieważ powstała na planie ośmiokąta, razem z latarnią ma wysokość 107 m. i stanowi największą na świecie kopułę powstałą z cegieł.

Jednak chcąc wejść do środka, trzeba stanąć w ogromnej kolejce, ciągnącej się wokół całego budynku. To istne szaleństwo – stać kilka godzin, wśród tłumu ludzi, na pełnym słońcu, żeby wejść do środka katedry, do której wpuszczają małymi grupkami. (Miałam przez chwilę pomysł, żeby dołączyć do czekających i zobaczyć katedrę od wewnątrz, ale na szczęście Programista podając racjonalne uzasadnienie uświadomił, że nie ma to najmniejszego sensu).

Poszliśmy dalej, mijając liczne zabytkowe budowle ozdobione licznymi rzeźbami i freskami. Zobaczyliśmy Bazylikę di Santa Croce oraz Plazzo Vecchio, przeszliśmy przez ulicę pełną markowych sklepów z cenami, na jakie nie stać większości śmiertelników, (nie każdy może sobie pozwolić na fanaberię, jaką jest kupno złotego zegarka za 15700 €), aż dotarliśmy do Ponte Vecchio, najbardziej znanego Mostu Złotników. Kamienny most wzniesiono w 1345 roku i poprzyczepiano do niego liczne przybudówki, w których mieszczą się sklepiki ze szlachetną biżuterią, mieniącą się w słońcu. Most jako jedyny ocalał podczas II wojny światowej i przetrwał niszczycielką powódź w 1966 roku. Chociaż z daleka prezentuje się ciekawie, w rzeczywistości jest zatłoczony i jak to ujął Programista: „Du*y nie urywa. Widziałem już ładniejsze”.

Przyznaje, bardzo chciałam zobaczyć Florencję i zweryfikować rzeczywistość z wyobrażeniami i opowieściami podróżniczymi o niej. Dlatego podsumowując:

  1. Florencja jest zatłoczona jak metro w Japonii w godzinach szczytu i nie sposób przejść przez miasto nie wpadając na innych zwiedzających. Dodatkowo zaparkować w dogodnym miejscu to jakaś katastrofa.
  2. Ceny są duuużo wyższe niż w innych miastach Toskanii. A zasługę stanowi turystyczna nagonka informująca turystów, że jest to „perła pośród innych miast Włoch, którą koniecznie trzeba zobaczyć”. Przyznaje, że także dałam się złapać na taką reklamę. Jednak w rzeczywistości mięliśmy okazję zobaczyć dużo przyjaźniejsze miasteczka
  3. We Florencji znajduje się wiele zabytków (podobnych do siebie), jednak spośród wszystkich najciekawsza jest ogromna i wiekowa katedra, poza którą miasto jest zwyczajne.

Okazało się, że wszystkie punkty podróży zrealizowaliśmy, dlatego postanowiliśmy wybrać się na północ, zatrzymując się w miejscach, które nam się spodobają. Mijaliśmy małe wioski i miasteczka, w których wszystko było pozamykane, (sjesta trwała większość dnia), jechaliśmy wieloma krętymi górskimi drogami (nawigacja jak zawsze przeprowadziła nas przez najmniej korzystne, najbardziej kręte i najwęższe drogi, jakie można sobie wyobrazić) i zatrzymaliśmy się dopiero w miejscowości Reggio nell’Emilia. (W miasteczku, które jako nauczycielka chciałam zobaczyć, ponieważ stamtąd wywodzi się pewna koncepcja pedagogiczna). Przez całą drogę towarzyszyły nam ciekawe górskie widoki.

Reggio nell’Emilia to miasto położone w północnych Włoszech, na nizinie Padańskiej, które powstało w 187 r.p.n.e. podczas budowy Via Aemilia – ważnego rzymskiego szlaku komunikacyjnego. W mieście jest kilka zabytkowych budynków: XIII-wieczna katedra, XVI-wieczny kościół i bazylika wzniesiona na przełomie XVI/XVII wieku. Oprócz budynków sakralnych istnieją także muzea: Muzeum Wina oraz Muzeum Hymnu Polskiego.

Ciekawostką jest fakt, że w Reggio nell’Emilia w 1797 roku, Józef Wybicki napisał „Mazurek Dąbrowskiego”. Natomiast w 1945 roku stworzono program inny, niż wszystkie ówczesne programy nauczania, mówiący o innowacyjnym sposobie wychowania i nauczania dziecka.

Pokręciliśmy się po uliczkach oraz placach i podjęliśmy decyzję, że nie będziemy szukać kolejnego noclegu, tylko udamy się w stronę domu. (Zaistniał pomysł, żeby po drodze odwiedzić Weronę (miasto Romea i Julii), albo Bolonię, ale po sprawdzeniu, na mapie, rozległości obu miast, zdecydowaliśmy, że jedno przeżycie związane ze zwiedzaniem Florencji nam wystarczy). Dlatego zrobiliśmy drobne zakupy i wyruszyliśmy w drogę powrotną, która nie odbyła się bez przygód… A mianowicie, mniej więcej na wysokości Wiednia, zepsuło się sprzęgło. Po prostu odmówiło posłuszeństwa, informując „od teraz radźcie sobie beze mnie”. Jednak Programista przyjął wyzwanie i dowiózł nas do celu, bez jego pomocy.

Trochę danych: Cała podróż wyniosła 3468 km. Ostatniego dnia przejechaliśmy 1502 km, (przy czym odległość między celami wyniosła 260 km). Natomiast powrót do domu zajął 1242 km, co przekłada się na jakieś 13 godzin.

Podsumowując: Udało nam się odwiedzić wszystkie zaplanowane miejsca i zrealizować wszystkie założone cele, (z wyjątkiem zdegustowania prawdziwych kręconych włoskich lodów, których nie udało nam się znaleźć w całej Toskanii). Zobaczyliśmy dużą część Włoch i musimy przyznać, że Toskania jest magiczna. Widok miasteczek wzniesionych na wzgórzach, pełnych stromych i wąskich uliczek oraz średniowieczna zabudowa, przenosi w inny wymiar, pozwala napawać się historią i południowym ciepłem. Wszędzie towarzyszyły nam cykady, widok rozległych winnic, gajów oliwnych i pól skoszonych zbóż. Cudowne widoki! To była rewelacyjna wakacyjna wyprawa!

Dodaj komentarz