Krotoszyn, Gołuchów, Kalisz

26.08.2016

Promienie słoneczne prześwitywały przez rolety, łaskocząc nasze twarze i budząc do życia. Słoneczny poranek zwiastował piękny i ciepły dzień, dlatego wstaliśmy ochoczo i po śniadaniu wybraliśmy się w drogę powrotną, podczas której mięliśmy do odwiedzenia kilka miejsc. 

Pierwszym miejscem w jakie zawitaliśmy był Krotoszyn. Jest to nieduże miasto, któremu prawa miejskie nadano w XV wieku, natomiast układ urbanistyczny miasta pochodzi z wieków XIV/XV i XIX. Do głównych zabytków zalicza się: XVII-wieczny ratusz miejski, XVI-wieczny barokowy Pałac Rozdrażewskich i Gałeckich (obecnie został zagospodarowany przez szkołę), kościół farny, (czyli dawna nazwa parafii) oraz kilka domów i kamienic.

Pospacerowaliśmy po Starym Miście, zrobiliśmy kilka zdjęć i posłuchaliśmy „grającej ławeczki”, opowiadającej o powstaniu nazwy miasta. A mianowicie, w odległych czasach istniała wioska, w którą zarządzał Krot – gospodarz znany ze swej dobroci. Natomiast nieopodal wioski syn Krota założył własny gród, który z każdym rokiem był coraz potężniejszy i liczniejszy. Mieszkańcy wypowiadając się o grodzie używali określenia „miejsce, w którym mieszka Krota syn”, co następnie uległo zniekształceniu i powstało określenie Krotoszyn.

Kolejno udaliśmy się w miejsce jakim był zamek w Gołuchowie. Zamek powstał w XVI wieku, w stylu renesansowym, z polecenia (wojewody, kasztelana i starosty) Rafała Leszczyńskiego. Był to czas rozkwitu i rozbudowy zamku. Jednak budowla została sprzedana rodzinie Słuszków i od tego czasu zaczęła zamieniać się w ruinę, którą stała się w XIX wieku. Jednak dano zamkowi drugą szansę i zakupił ją Tytus Działyński, dla syna Jana, który przekazał go swej żonie Izabelli Czartoryskiej-Działyńskiej. Za jej sprawą odbudowano zamek, przekształcając go w piękny zespół architektoniczno-pałacowy. (Po XVI-wiecznej warowni pozostały jedynie trzy wieże o trzech piętrach mieszkalnych). Izabella Czartoryska-Działyńska kolekcjonowała dzieła sztuki, dzięki którym stworzyła w zamku jeden z najbardziej znanych muzeów na ziemiach polskich. Niestety wybuchła wojna, która spowodowała wywiezienie drogocennych przedmiotów w różne zakątki Niemiec, Austrii i Polski. (Jakby nie głupia wojna, to ile dóbr i drogocennych przedmiotów istniałoby do dzisiaj i znajdowałoby się na ziemiach polskich?)

Weszliśmy do zamku razem z grupką osób chętnych do zwiedzenia obiektu i okazało się, że budowla prezentuje się elegancko. Oprowadzono nas po kilku pomieszczeniach, w których znajdują się zebrane po wojnie przedmioty z ogromnej kolekcji niegdyś należącej do arystokratki. Można zobaczyć: gobeliny, ceramikę, malowidła i obrazy, bogato zdobione meble (stoły, biurka, komody, skrzynie i sekretarze), rzeźby, kominki, bibliotekę ze zbiorami ksiąg, staropisów i starodruków, pochodzących z XVI-XVIII wieków. Dodatkowo, w zamku znajdują się dobrze zachowane stropy, odrzwia i dekoracyjne kominki.

Wokół zamku rozciąga się 160 hektarowy park angielski, w którym za czasów świetności budowli znajdowało się 1000 gatunków drzew i krzewów. Obecnie w parku znajduje się mniejszy zbiór, ponieważ rośnie 650 gatunków rzadkich drzew i krzewów. Natomiast na terenie parku znajduje się oficyna, nazywana pałacem Czartoryskich, (w której mieszkała Izabella z mężem), zagroda żubrów, budynek „Pasieki” oraz mauzoleum, w którym znajduje się nagrobek Izabelli.

Pospacerowaliśmy po wytyczonych ścieżkach, zastanawiając się, jak dbać o tak rozległy teren? (Obecnie musi być kilku ogrodników, którzy przez większą część roku przycinają trawę, aby była estetyczna i ledwo kończą koszenie trawy, a muszą je rozpoczynać na nowo. Jednak wszystko jest zmechanizowane. Natomiast w dawnych czasach, nie było to takie łatwe ponieważ, albo wypasano zwierzęta, które udeptywały i zjadały rośliny, albo brano kosę i do dzieła).

Pożegnaliśmy się z ciekawą okolicą i wybraliśmy się do Kalisza – miasta, nazywanego najstarszym w Polsce, powstałego w 850 roku. (Niektórzy twierdzą, że to określenie, to propaganda, uznając za datę powstania miasta, datę uzyskania praw miejskich w XIII wieku). Podczas wykopalisk odkryto, że na terenie miasta rozwijały się osady od czasów neolitu, aż po czasy średniowiecza. Miejscowość była także ośrodkiem na trasie szlaku bursztynowego.

Do najważniejszych zabytków miasta zaliczają się: odbudowane w latach ’20 i ’30 (po dotkliwych zniszczeniach) Stare Miasto (rynek, ratusz, kamienice), XIII-wieczny zespół klasztorny Franciszkanów, katedra, fragmenty murów miejskich z XV-wieczną basztą „Dorotka”, XIX-wieczny most kamienny (najstarszy w Kaliszu) oraz bazylika, cerkiew i kilka innych świątyni oraz budowli sakralnych. W Kaliszu znajduje się także kilka teatrów, muzeów, filharmonia oraz radio, telewizja i lokalna prasa.

Pospacerowaliśmy po centrum, udaliśmy się na obiad i wybraliśmy się w drogę powrotną, do domu.

Podsumowując: Zamki i stare, klimatyczne miasteczka, to coś co lubimy najbardziej. Zamek w Gołuchowie jest ładny. Zwiedzając go można przyjrzeć się wielu zabytkowym obiektom, zobaczyć jak kiedyś urządzone były komnaty, (zarząd muzeum starał się przywrócić im dawny wygląd, wzorując się na dawnych ilustracjach) i poznać ciekawą poznać Izabelli Czartoryskiej-Działyńskiej, której zasługi były ogromne dla przywrócenia świetności zamku, a która jest niedocenianą postacią historyczną. Dodatkowo mogliśmy ciekawie wykorzystać pozostały urlop. Było bardzo przyjemnie! 🙂

Dodaj komentarz