Kliczków, Bolesławiec, Skała, Brunów

12.11.2015

Nastał ranek. Czas zejść na śniadanie i wybrać się na spotkanie z ciekawymi, historycznymi miejscami. Pogoda zapowiadała przyjemny i ciepły dzień (pomimo, tego że słońce nie chciało się wynurzyć), więc nie było powodu zwlekać. 

Pierwszym miejscem, do którego się udaliśmy był Zamek Kliczków, a dokładnie bardzo ładna rezydencja, w której (jak się okazało na miejscu) mieści się hotel i SPA. Niegdyś obiekt stanowił murowano-drewnianą warownię obronną, która powstała w XIII wieku, z inicjatywy księcia Bolka I Surowego. Zamek bronił okoliczną ludność przed najazdami nieprzyjaciół. Niestety w przeciągu kilkudziesięciu lat, warownia utraciła znaczenie obronne i w XVI wieku została przebudowana w renesansową rezydencję.

Obiekt miał wielu właścicieli i trzymał się dobrze, do czasu zakończenia wojny, kiedy to Armia Czerwona doszczętnie rozgrabiła rezydencję, zostawiając ją w stanie ruiny. (Ech… dla ZSRR nie było żadnej świętości). Na szczęście udało się odbudować zabytek i dzisiaj rezydencja prezentuje się bardzo ładnie – została przetransformowana na centrum hotelowo-konferencyjno-wypoczynkowe.

Kolejnym miejscem, do którego się udaliśmy był Bolesławiec. Jest to duże, XII-wieczne miasto położone na Dolnym Śląsku. Miejscowość została założona z inicjatywy księcia Bolesława I Wysokiego, od którego imienia otrzymała nazwę (po staropolsku oznaczającą „Bardzo Sławny”).

Miasto posiada dobrze zachowaną średniowieczną siatkę ulic otaczającą barokowy ratusz, wzdłuż, których ustawiono kamienice. Do ciekawszych zabytków można zaliczyć: Stare Miasto, ratusz, XIX-wieczną wieżę, dobrze zachowane średniowieczne mury obronne, planty i XIX-wieczny kamienny wiadukt kolejowy, stanowiący jeden z najdłuższych obiektów tego typu w Europie (490 metrów).

Bolesławiec słynie także z ceramiki, którą produkuje już od XIV wieku. W mieście znajdują się zakłady ceramiczne i muzeum. Natomiast w wielu sklepach można zakupić ręcznie formowane i zdobione unikalną techniką stempelkową, naczynia stołowe i dekoracyjne.

Przeszliśmy Stare Miasto, minęliśmy słynny wiadukt i pojechaliśmy dalej, szukając kolejnego obiektu – ruin pałacu. Udało nam się to po dłuższym czasie i dotarliśmy do miejscowości Skała, w której znajdują się rzeczone ruinki. Niestety wejście na teren obiektu jest niemożliwy, ponieważ z każdej strony otoczony jest płotem, a brama zamknięta jest na siedem spustów.

Pałac w Skale niegdyś był potężny, bogaty i posiadał 40 pokoi. Rezydencja powstała w XVI wieku, na miejscu zdewastowanego zamku i stanowiła rozległą renesansową rezydencję z loggią kolumnową (zamurowaną w XVIII wieku). Loggia to część budynku, otwarta na zewnątrz, oddzielona drzwiami i oknami od pomieszczeń wewnętrznych albo (jak to miało miejsce w pałacu w Skale) samodzielna budowla, otwarta na zewnątrz z trzech lub czterech stron arkadami. Takie budowle stanowiły miejsca widokowe lub wypoczynkowe, co spełniało swoje zadanie w rezydencji wzniesionej na skarpie, ponieważ widok z kaskadowo opadających tarasów, musiał być niesamowity.

Pałac był kilkukrotnie przebudowywany i niegdyś stanowił miejsce spotkań towarzyskich – gościł królów, wodzów, poetów i muzyków. Odbywały się w nim bale, koncerty, zawody strzeleckie i polowania. Wokół rezydencji roztaczał się 30-morgowy ogród, w którym znajdowała się liczna egzotyczna roślinność, dwupiętrowa herbaciarnia obłożona korą brzozową, domek z mchu, Mauzoleum i Świątynia Luizy.

Niestety obiekt uległ rozgrabieniu przez nieprzyjaciela i szabrowników. Opuszczony pałac przejął PGR, po czym nie podejmowano żadnych prac remontowo-konserwatorskich i pałac zaczął niszczeć, co ma miejsce do dnia dzisiejszego. Jak widać rezydencja nie ma zbyt jasnej przyszłości, ponieważ jej reanimacja byłaby baaardzo kosztowna…

Ostatnim miejscem, do którego się udaliśmy to Pałac w Brunowie. Jest to XVIII-wieczny kompleks, na który składa się: Pałac, Oficyna, Powozownia i Kordegarda (wartownia, w której stacjonowała jednostka policyjna, wojskowa lub garnizonowa, chroniąca obiekt).

Jak to zawsze bywa, rezydencja miała wiele twarzy i została częściowo zniszczona. Na szczęście udało się ją odbudować i obecnie stanowi kompleks wypoczynkowy, w skład którego wchodzi: hotel, SPA, kawiarnia, restauracja oraz sala balowo-konferencyjna.

Uwaga! Na terenie kompleksu pałacowego grasuje bardzo… przymilny kotek. Jest towarzyski i chętnie pozwala się głaskać, pobierając opłatę w postaci przysmaków. Blisko było, abyśmy go zaadoptowali, ale kotek znalazł inny obiekt zainteresowania i wrócił do pałacu. Biorąc przykład z kociaka wróciliśmy do Lwówka Śląskiego, aby przejść się po mieście i udać się na obiado-kolację.

Podsumowując: Udało nam się zobaczyć kilka pałaców. Jedne zyskały drugie życie i stanowią miejsce wypoczynku, ciesząc oczy turystów. Niestety inne, tak jak przypadek Pałacu w Skale, nie miały tyle szczęścia i bliżej im do zapomnienia. Smutna jest myśl, że państwo pozwala na dewastację i stopniowe pogrążanie się w ruinie zabytków, które kiedyś lśniły pośród innych budynków.

Dodaj komentarz