Opole i Polska Cerekiew

06.06.2015

Dzień zapowiadał się ciepły i słoneczny, dlatego postanowiliśmy na jeden dzień wybrać się do Opola. Jest to stolica województwa opolskiego, znajdująca się południowo-zachodniej Polsce. Przez miasto przepływa rzeka Odra, a sama miejscowość jest rozległa i stanowi jedno z najstarszych miast w Polsce, gdyż wzmiankowano o grodzie już w IX wieku. Nazwa miasta pochodzi od określenia „opole”, którego używano w odniesieniu do słowiańskiej wspólnoty rodowo-terytorialnej z okresu plemiennego, a następnie odwołuje się do najniższej jednostki administracyjno-podatkowej w średniowiecznej Polsce, czyli współczesnego odpowiednika gminy. 

W Opolu funkcjonują zakłady przemysłu spożywczego, branży IT, maszyn i urządzeń. Istnieją firmy związane z finansami, biznesem i handlem, ale także wiele szkół, muzeów oraz teatrów. Można znaleźć filharmonię, ogród zoologiczny, Uniwersytet Opolski, zakład karny oraz elektrownię. Jak na stolicę województwa przystało, w mieście odbywa się wiele imprez, spośród których, największym i rozpowszechnionym na cały kraj wydarzeniem, jest Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki, zapoczątkowany w 1963 roku. Będąc w mieście postanowiliśmy z bliska zobaczyć amfiteatr, na którym odbywa się wspomniane wydarzenie. Niestety jak to zazwyczaj bywa, w momencie naszego pobytu w Opolu, scena była zamknięta dla turystów, gdyż przygotowywano ją do zbliżających się koncertów.

Opole posiada kilka dzielnic i osiedli oraz dwie wyspy położone na Odrze – drugiej co do wielkości rzece przepływającej przez Polskę. Należą do nich wyspa Bolko i wyspa Pasieka. Spacerując po Starym Mieście przemierzaliśmy centrum, podziwiając bardzo ładny ratusz, przyglądając się wieży piastowskiej, stanowiącej jedyną pozostałość po XIII wiecznym zamku, rozebranym na początku XX wieku, mijając siedzibę TVP Opole, bazylikę, pomniejsze kościoły i docierając do Ogrodu Zoologicznego.

ZOO w Opolu mieści się na wyspie Bolko, na terenie 20 ha. Znajduje się w nim około tysiąca gatunków zwierząt, dlatego aby przyjrzeć się każdemu z osobna należy zarezerwować połowę dnia. Natomiast jeśli idzie się z maluchami, zajmie to cały dzień, ponieważ na każdym kroku, oprócz zwierząt, można napotkać dodatkowe atrakcje m.in. place zabaw, knajpki, lodziarnie, park linowy.

Do ogrodu zoologicznego weszliśmy parę godzin przed zamknięciem, a samo przejście zajęło nam jakieś 2,5 godziny. Niestety nie udało się zaobserwować wszystkich zwierząt, a zwłaszcza goryli, które bardzo chciał zobaczyć Programista, a które unikały kontaktu. Pewnie ukryły się gdzieś w chłodnych krzakach i nie interesowali ich ciekawscy turyści. Szkoda, bo w Polsce są zaledwie dwa ogrody – Opole i Warszawa, w których można zobaczyć kuzyna homo sapiens.

Zwierząt jest dużo, dlatego, aby ułatwić zwiedzającym orientację po ZOO, ogród został podzielony na sektory, w zależności od gatunków występujących na poszczególnych kontynentach. Oprócz, znanych z wyglądu, żyraf, zebr, kangurów, hipopotamów, lam czy lemurów, można spotkać różne egzotyczne zwierzęta o niespotykanych nazwach i wyglądzie m.in. addaks, sitatunga, manul, siamang, walabia benetta, poturu czy koati południowy.

Mogliśmy zaobserwować wiele dzikich zwierząt wygrzewających się w popołudniowym słońcu, wylegujących się w cieniu albo chłodzących się w wodzie. Widzieliśmy poirytowaną ludźmi pandę rudą, zabawne uchatki kalifornijskie, ciekawskie jaguary przyglądające się turystom (nie wiadomo czy obserwowały w celach edukacyjnych czy konsumpcyjnych), szarańczę z własnym tabletem, znudzonego siamanga, nie odstępującego swojego pala na krok oraz egzotyczne pająki (brr…)

W drodze powrotnej znaleźliśmy na środku ścieżki pisklę. Nie wiedząc co to za gatunek (ptak miał dziwnie zakrzywione skrzydełka i trzy palce u nogi), ani gdzie podziewa się jego mama, postanowiliśmy zwołać ekipę ratunkową. Jednak zanim wszczęliśmy alarm pojawiła się skrzecząca mama i zabrała maleństwo na pobliskie oczko wodne. Dobrze, że znaleziony ptak okazał się kaczką z dziwnym czubkiem na głowie (nie jesteśmy ornitologami, więc nazwy nie podamy). Znaczenie gorzej byłoby jakby pochodził z gatunku ptaków drapieżnych i przyleciałby po niego wściekły tatuś…

Po wyjściu z ZOO dotarliśmy do Opolskiej Wenecji. Jest to część miasta, na którą składa się szereg kamienic, a która w połączeniu z kanałem Młynówki, daje widok nasuwający skojarzenia z włoską Wenecją. Przebyliśmy kilka mostów i dotarliśmy do nasze Czarnej Perły.

Wracając do domu zatrzymaliśmy się na chwilkę w Polskiej Cerekwi. Tuż przy głównej drodze, znajdują się ruiny renesansowego pałacu. Budowla powstała na początku XVII wieku i stanowiła rezydencję rodziny von Oppersdorffów. Następnie została przebudowana i odnowiona, dzięki czemu uzyskała trzy kondygnacje i dwie wieże. Niestety pałac spłonął w 1945 roku i od tego czasu stanowi zabezpieczoną, trwałą ruinę. Jednak trwają prace rekonstrukcyjne obiektu, które być może przywrócą mu dawny blask.

Niestety nie spędziliśmy w miasteczku zbyt wiele czasu, ponieważ wokół unosi się bardzo nieprzyjemny zapach, którego emiterem jest cukrownia. Dlatego zrobiliśmy kilka zdjęć i wybraliśmy się w drogę powrotną.

Podsumowując: Opole to ładne miasto, w którym mięliśmy okazję zobaczyć zabytkowe kamienice i inne budynki oraz figurę Papy Musioła (założyciela Towarzystwa Przyjaciół Opola i inicjatora Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki). Mogliśmy przyjrzeć się zwierzętom spotykanym w programach przyrodniczych lub w egzotycznych krajach,  oraz pospacerować po mieście polskiej piosenki, ciesząc się ładną pogodą i wspólną podróżą. To była przyjemna wycieczka 🙂

Dodaj komentarz