Babice i Będzin

24.08.2014

Nadeszła niedziela, ostatni dzień urlopu wakacyjnego, dlatego postanowiliśmy wybrać się pozwiedzać zabytki w dalszej okolicy. Udaliśmy się do Babic, gdzie znajdują się ruiny zamku Lipowiec. Jednak pospieszyliśmy się ze zwiedzaniem, ponieważ w następnym tygodniu miał odbyć się zlot wiedźm i czarownic, a Programista stwierdził, że bym pasowała – hmm… rudawa, zdarza jej się być wredną, kota ma, tylko na miotle nie lata… jeszcze. 

Aby dostać się do zamku, należy podążać ścieżką wiodącą przez las i cały czas pod górkę. Następnie, chcąc zobaczyć wnętrze, trzeba zakupić bilety, po czym można do woli oglądać pozostałości wiekowej warowni.

Zamek został wzniesiony na wzgórzu i pierwotnie, w jego miejscu, wzniesiono niewielką drewnianą fortecę, której celem była ochrona szlaku handlowego. Natomiast warownia murowana powstała dopiero na przełomie XIII/XIV wieku i związana była z biskupstwem krakowskim, a przede wszystkim z postacią Jana Muskaty – biskupem będącym barwną postacią polityczną ówczesnych czasów. Twierdza była wielokrotnie przebudowywana – zależnie od roli jaką pełniła, przetrwała przejęcie i zniszczenie przez Szwedów, odpoczynek kilku tysięcy rycerzy króla Jana III Sobieskiego wyprawiającego się na Wiedeń, po czym została częściowo zniszczona przez pożar i opustoszenie, które przyczyniło się do postępującej dewastacji.

Ruiny są dobrze zachowane. Nie ma w nim komnat królewskich z zachowanymi przedmiotami, lecz znajdziemy cele więzienne oraz bardziej praktyczne pomieszczenia, służące do przechowywania broni, wozów czy prowiantu. Można także zobaczyć 25-metrową studnię, która za czasów funkcjonowania zamku mierzyła 50 metrów i dzięki której twierdza mogła przetrwać niejedno oblężenie.

Przeszliśmy wszystkie kondygnacje i zajrzeliśmy do każdego pomieszczenia, po czym wydrapaliśmy się na wieżę widokową, z której roztacza się bardzo ładny widok na okolicę. (Wyjście jest dosyć wąskie i strome, więc tęższe i starsze osoby mogą mieć problem przedostać się do góry).

Dzień był jeszcze młody, dlatego pojechaliśmy zobaczyć odrestaurowany Będziński Zamek Królewski, który zalicza się do systemu średniowiecznych zamków, nazywanego „Orle Gniazda”. Jak to zazwyczaj bywa, konstrukcja budowli powstała na miejscu grodu z IX wieku. Warownia została wzniesiona przez Bolesława Wstydliwego w XIII wieku, po czym jej losy były burzliwe, ponieważ wielokrotnie ją niszczono i odbudowywano. Dzisiejszy wygląd zamku jest niepełny, gdyż nie wszystkie elementy średniowiecznej konstrukcji zostały odtworzone.

Wewnątrz budowli mieści się Muzeum Zagłębia, dlatego nie wchodziliśmy do środka, a jedynie obeszliśmy zamek dookoła, uwieczniając jego wygląd na karcie pamięci. Za warownią rozciąga się duży park, w którym umiejscowione są „kręgi mocy” – ciekawe miejsca, w których można spotkać się z przyjaciółmi i przyjemnie spędzić czas oraz nowoczesny plac zabaw. Wytyczona została także ścieżka edukacyjna, wskazująca na różne gatunki drzew oraz ukazująca ziemianki, jakie istniały niegdyś na terenie w pobliżu zamku.

Pospacerowaliśmy, przy dobiegających z festiwalu dźwiękach muzyki celtyckiej, po czym wsiedliśmy do samochodu i nie wiadomo jakim sposobem znaleźliśmy się w Cieszynie.

Podsumowując: Dzień zaliczmy do udanych. Zobaczone zamki bardzo się różnią, ponieważ jeden stanowi ruiny dawnej potęgi, a drugi został odnowiony i błyszczy na wzgórzu, przyciągając turystów. Jednak oba miejsca są ciekawe i pozwalają poznać historię oraz losy mieszkańców. Programista wpadł na pomysł, że dobrze by było posiadać taki zamek (kupić ruiny, wyremontować i w nich zamieszkać). Jednak, aby zrealizować taki plan, musielibyśmy wygrać parę milionów w totolotka i pomnożyć tą fortunę, ponieważ remont i koszty utrzymania muszą być astronomiczne. Ale pomarzyć można 😛

Dodaj komentarz