Leśna i Świecie

30.04.2014

Zbliżał się długi weekend majowy, stanowiący świetną okazję do zrealizowania naszej długo planowanej wyprawy, w południowo-zachodnie tereny Polski. Tak więc spakowaliśmy niezbędne rzeczy (ja – organizuje prowiant, wyszukuję ciekawe miejsca do zwiedzenia oraz dbam o nastrój, a Programista – zabiera zabawki elektroniczne i organizuje transport) i jak zwykle w ciemno, bez rezerwacji noclegu, zagłębiliśmy się w województwo dolnośląskie, zmierzając do miejscowości Leśna. 

Po kilkugodzinnej jeździe dotarliśmy na miejsce. Zaparkowaliśmy na rynku i nasze kroki skierowaliśmy do informacji turystycznej, gdzie dostaliśmy broszury i ulotki z okolicznymi atrakcjami. Już jakiś czas temu, przekonaliśmy się, że warto zaglądać w takie miejsca, ponieważ można dowiedzieć się o istnieniu ciekawych miejsc, o których wiedzą mieszkańcy.

Kolejnym krokiem było znalezienie noclegu, co również udało się bez większych problemów. I takim oto sposobem ulokowaliśmy się w prywatnej kwaterze na uboczu, znajdującej się około kilometra od zamku Czocha oraz malowniczego jeziorka.

Dzień jeszcze był młody, więc postanowiliśmy poznać okolicę. Leśna to mała miejscowość, położona na Pogórzu Izerskim nad rzeką Kwisą, w której można sporo pozwiedzać. Przeszliśmy stare miasto i dotarliśmy do ruin czegoś… „Coś” to najlepsze określenie, ponieważ nie wiadomo czym była budowla, po której pozostał pagórek i kawałek ściany.

Kolejnym miejscem, w które się wybraliśmy były sztolnie. Okazuje się, że są to wydrążone w skale groty, budowane przez jeńców obozu koncentracyjnego Gross-Rosen podczas II wojny światowej. Obecnie zachowało się 5 odgałęzień sztolni, które są zabezpieczone kratami, przez co nie można wejść do środka. Niestety nie mogliśmy pobawić się w poszukiwaczy skarbów. Ale był to bonusowy punkt wycieczki, w którym zatrzymaliśmy się w drodze do głównego celu dnia, czyli zamku Świecie.

Zamek Świecie powstał w XIV wieku z inicjatywy księcia Bernarda Świdnickiego i miał kilku właścicieli, co się wiąże z wprowadzaniem przez nich zmian architektonicznych. Pierwotnie jednak warownia pełniła funkcję obronną i zabezpieczającą szlak handlowy łączący Śląsk z Łużycami.

Zamek określano nazwą Svete, co może wiązać się z legendą opowiadającą o miłości dziewczyny o imieniu Świetłuszka do Miłosza. Dziewczynka w młodości zachorowała i żaden medyk nie mógł jej pomóc, dlatego rodzice poprosili Boga o pomoc, obiecując w zamian oddać córkę do klasztoru. Kiedy dziewczyna osiągnęła właściwy wiek, dostała nowe imię Sweta. Wtedy pojawili się adoratorzy, z pośród których głębokim uczuciem obdarzyła rycerza – Miłosza. Młodzi chcieli się pobrać, jednak ojciec pamiętając o złożonej obietnicy nie pozwolił na zaślubiny. Para uciekła chcąc zamieszkać razem, ale Sweta mając wyrzuty sumienia poprosiła ukochanego o wybudowanie chaty, w której zamieszka jako pustelnica. Chłopak spełnił jej prośbę. Jednak dziewczyna mieszkając samotnie, bała się myśliwych, dlatego znów poprosiła Miłosza (który codziennie ją odwiedzał), żeby wzniósł dla niej wieżę warowną, aby mogła w spokoju żyć i medytować. Historia niestety kończy się tragicznie, ponieważ któregoś dnia, Miłosz podczas codziennej wizyty, nie zastał ukochanej w wieży. Znalazł tylko jej habit i krzyż. Nie wiedział co się stało z dziewczyną. Dlatego z rozpaczy postanowił dla niej umrzeć, mając nadzieję, że będą razem po śmierci – co też uczynił zamurowując się żywcem w wieży. Podania głoszą, że wieża o której mowa jest elementem opisywanego zamku.

Zamek Świecie przetrwał dwa pożary, działania wojenne i trwałby w swojej formie niezmiennie, gdyby nie okoliczni mieszkańcy, którzy w latach ’60 XX wieku, rozkradli część budowli, zwalili strop i jednym słowem zdewastowali cenny budynek. Niestety niektórzy nie potrafią docenić dziedzictwa ani uroków historycznych budowli…

Obecnie ruiny są restaurowane, a na zamku trwają prace remontowo – archeologiczne. Jak widać właściciele chcą doprowadzić budowlę do stanu jej świetności, dzięki czemu będzie służył za atrakcje turystyczną zarabiającą na swoje utrzymanie.

Podsumowując: Pierwszy dzień wyprawy majowej pozwolił nam na zapoznanie się z najbliższą okolicą pełną zielonych wzgórz i lasów. Zrobiliśmy jakieś 360 km, w większości jadąc autostradą. Ale towarzyszące nam widoki były niezwykłe 🙂

Dodaj komentarz