Görlitz – Zgorzelc

03.05.2014

Nastał kolejny dzień, a z nim kontynuacja wczorajszych temperatur. Ale stwierdziliśmy, że chłód nie przeszkodzi nam, aby trochę pozwiedzać i dobrze się przy tym bawić. Mając zaledwie 30 km do Niemiec postanowiliśmy wybrać się na granicę Görlitz – Zgorzelc

Görlitz położone jest nad Nysą Łużycką i jest najbardziej wysuniętym na wschód miastem Niemiec. Kiedyś wraz ze Zgorzelcem stanowiło jedno miasto, ale po ustaleniu granic, ta ładniejsza część przypadła państwu niemieckiemu. Wiele osób mówi o Görlitz, że jest najpiękniejszym miastem Niemiec i po spędzeniu tam dnia, trudno się nie zgodzić z tą opinią. Być może na owe twierdzenie wpływa fakt, że II wojna światowa nie miała wpływu na stan miasta, które nie zostało zniszczone, dlatego miejscowość posiada zabytki ze wszystkich epok historycznych.

Zaparkowaliśmy w Zgorzelcu i spacerowym krokiem wyruszyliśmy zwiedzić niemiecką stronę, która od razu nam się spodobała. Uzasadnienie i podsumowanie miasta spisaliśmy w punktach, żeby było ładnie i czytelnie:

1) Drogi są idealne. Nie ma co porównywać, stanu polskich dróg z niemieckimi, które są równe, płaskie i jeśli już są połatane, to owe wypełnienia nie wystają ponad stary asfalt, ani nie tworzą wklęsłych niecek. Natomiast w centrum i na różnych placach ścieżki wyłożone są kamieniem polnym lub wybrukowane kostką kamienną, tak więc wszystko wygląda schludnie i estetycznie.

2) Budynki i kamienice są zadbane, odnowione i pomalowane. Znaleźliśmy zaledwie kilka obiektów, które czekają na remont. Wiele kamienic jest odnawianych, natomiast reszta prezentuje się elegancko i może stanowić przykład tego, że jeśli tylko się chce, można zadbać o ładny wygląd miasta.

3) Miasto ma wiele różnych zabytków i muzeum. Spacerując uliczkami co krok odkrywa się różna zabytkowe budynki. Można się natknąć na kilka kościołów, synagogę, katedrę św. Jakuba, Stary i Nowy Ratusz, wiadukt kolejowy, dworzec, zamek wodny, wieże, barbakan, kilka bram stanowiących pozostałości średniowiecznych fortyfikacji oraz kilka zabytkowych budynków, w których mieszczą się muzea. Miasto także pełne jest rzeźb i fontann. Bardzo nam się spodobało wzorowanie się na kulturze Greków i Rzymian. (W sumie obie kultury to prawie to samo, ponieważ Rzymianie podbijając Grecję przejęli tradycje i wierzenia, zmieniając jedynie nazwy i imiona Bogów, natomiast ich funkcje i przymioty pozostały takie same). Na budynkach, gzymsach i filarach, można natknąć się na postacie wyciągnięte z mitologii, co wprowadza przyjemną atmosferę.

4) Miasto jest czyste i ma wiele zielonych terenów. Nie zaobserwowaliśmy śmieci walających się w trawie czy na chodnikach, za to natknęliśmy się na wiele zielonych skwerów z ławkami, na których można przysiąść i odpocząć. Podobnie jest z brakiem śladów wandalizmu, zniszczeń czy brzydkich słów napisanych na murach. A przynajmniej niczego podobnego nie zaobserwowaliśmy w miejscach, w których się poruszaliśmy.

5) Oprócz komunikacji miejskiej, jaką stanowią autobusy, tramwaje czy pociągi, w mieście jest mnóstwo rowerzystów. Przed sklepami, dworcem i w innych miejscach można zauważyć zaparkowane rowery, a co się z tym wiąże, istnieją miejsca, w których można rower zostawić. Widać, że nie tylko Holendrzy stawiają na dwa koła + siłę nóg, ale rower staje się coraz bardziej staje modny w innych państwach.

Jednak żeby nie było tak kolorowo i bajecznie dopatrzyliśmy się także minusów, do których zaliczamy: wiele wyremontowanych, ale opuszczonych pomieszczeń, w którym kiedyś były sklepy albo kawiarnie, a teraz zieją pustką oraz język niemiecki. Każdy kraj posiada swój, bardziej lub mniej trudny, język, ale niemiecki jest nie do opanowania. Niektóre wyrazy, często używane na porządku dziennym mają po kilkanaście liter, albo zawierają kilka samogłosek obok siebie, co  nie jest możliwe do wypowiedzenia. Łatwiej zwichnąć sobie język, niż cokolwiek powiedzieć w tym twardym języku. (A jeśli ktoś wyznaje swoje uczucie drugiej osobie po niemiecku, to szczerze współczuje. Te piękne słowa, wypowiedziane po niemiecku, mają z romantyzmem tyle wspólnego, co astronauta z baletem – ale to tylko moja subiektywna ocena).

Podsumowując: Wyprawa do Niemiec była bardzo przyjemna. Zobaczyliśmy niesamowite miasto pełne niespodzianek – praktycznie za każdym rogiem znajdowaliśmy coś ciekawego oraz mogliśmy zobaczyć słynną niemiecką precyzję. Tak więc, dzień uważamy za bardzo udany 😀

Dodaj komentarz