Bruntál i Krnov

22.03.2014

Długo czekaliśmy na ciepłą sobotę, żeby móc gdzieś ruszyć swoje siedzenia. Aż stało się: niebo się rozchmurzyło, temperatura podskoczyła do 15 stopni, a słońce zwiastowało piękny dzień. Postanowiliśmy wybrać się w stronę południowej granicy, aby kontynuować podróż po Czechach i poznać kolejne miejsca Śląska Morawskiego. Tym razem wybraliśmy się zobaczyć dwa miasta Bruntál i Krnov. 

Wujek Google przedstawił Bruntál jako bardzo ładne miasteczko powiatowe położone na Śląsku Opawskim. Jednak rzeczywistość okazała się trochę inna. Z całą pewnością miejscowość nie jest tak urocza, jak nam się wydawało. Jest czysto, kamienice są zadbane, a na rynku nawet znaleźliśmy ławki (czego brakuje w niektórych czeskich miastach), ale brakuje jakiegoś czynnika, który psuje atmosferę miasteczka.

Po zaparkowaniu w dogodnym miejscu, skierowaliśmy kroki w kierunku pałacu. Jest to sporej wielkości XV-wieczny budynek o nietradycyjnym kształcie wycinku koła. Budowla jest pomalowana na żółto-biało i widać po niej upływ czasu. Jest to kolejny czeski pałac przybrany w takie barwy, więc zaczęliśmy się zastanawiać czy są to jedyne pasujące do siebie kolory?

Pierwotnie XV-wieczny zamek wyglądał inaczej – był zbudowany w stylu gotyckim. Natomiast obecnie jest to budynek renesansowo-barokowy po licznych przebudowach, rekonstrukcjach i remontach. Wewnątrz mieści się muzeum historyczne, z zachowanymi sprzętami i przedmiotami z epoki, a wokół rozciąga się sporej wielkości park krajobrazowy.

Po zrobieniu kilku zdjęć kontynuowaliśmy podróż i pojechaliśmy do Krnova (nazwa polska: Karniów). Przemierzając drogę między miastami mijaliśmy piękne górsko-rolnicze tereny. Mamy wiosnę, więc drzewa się zielenią, pola przybierają różne kolory i wszystko wokół napawa optymizmem. Aż chce się żyć!

Dotarliśmy do celu i poszliśmy na spacer. Karniów położony jest 20 km od granicy polskiej, nad rzeką Opawą i na pierwszy rzut oka widać, że miasto jest atrakcyjne. Znajduje się w nim wiele bardzo ładnych i zadbanych budowli historycznych, drogi i chodniki są wybrukowane równą kostką, jest czysto i nie zauważyliśmy żadnych napisów na murach.

Idąc w stronę Starego Miasta, minęliśmy pałac – żółty zabytkowy budynek, z wybrukowanym dziedzińcem, starym drzewem i pozostałościami murów obronnych. Jest to budynek prywatny, w którym znajduje się restauracja, przez co zatracono jego pierwotny kształt i znaczenie, więc nie zatrzymując się na długo poszliśmy dalej.

Przyglądając się miastu, mijaliśmy wielu spacerowiczów i zauważyliśmy, że w Czechach jest mnóstwo ciemnoskórych osób. Wygląda na to, że państwo zwiększa populację ludności dzięki migracjom. Wydaje się także, że jest to kraj mniej uprzedzony i bardziej otwarty na inność, niż Polska, której populacja się zmniejsza, ponieważ obywatele nagminnie wyjeżdżają za granice. Jak wiadomo jest to wina władzy i braku wprowadzenia reform, które mogłyby zaprowadzić porządek w państwie. Jednak to nie miejsce, aby pisać o sytuacji politycznej Polski.

Podsumowując: Ciesząc się swoją obecnością i korzystając z ciepłych promieni słonecznych udało nam się trochę pozwiedzać i dzięki temu czynnie spędzić czas. To był udany dzień 😛

Dodaj komentarz