Ostrava

20.10.2013

Już raz byliśmy w Ostravie, ale wtedy nie zwiedzaliśmy miasta, tylko urządziliśmy sobie wycieczkę do ZOO. Dlatego postanowiliśmy wybrać się tam raz jeszcze i zwiedzić miasteczko, które jest jedną z większych miejscowości przygranicznych w Czechach. Pogoda nam dopisała, więc mogliśmy zobaczyć miasteczko w całej okazałości. 

Dotarliśmy do centrum, zaparkowaliśmy i poszliśmy przyjrzeć się Staremu Miastu. Okazuje się, że rynek to plac, wokół którego stoi kilka ładnie pomalowanych kamienic i kilka nowoczesnych budynków-biurowców, co bardzo nam nie spasowało. Szczerze mówiąc miasto nie urzekło nas niczym specjalnym (może z wyjątkiem Ratusza) i nie poczuliśmy jego klimatu, więc postanowiliśmy urządzić sobie spacer w stronę Zamku Śląskoostrawskiego.

Spacerując minęliśmy most, na którym wisiały kłódki miłości. Swoją drogą to fajny sposób wyrażania uczuć przez zakochanych, który wywodzi się z Florencji. Zapoczątkowali go uczniowie, którzy zabierali kłódki ze swoich szafek szkolnych i pisząc na nich wyznania miłosne wieszali je na moście Ponte Vecchio. Obecnie można spotkać takie mosty w większości miast w Europie, gdzie masowo wiesza się kłódki. (Tak nawiasem, przechodząc przez zwyczajny, żeliwny most, przypomniałam sobie jak spacerowaliśmy z Programistą po pięknych mostach Budapesztu i zamarzył mi się powrót do stolicy Węgier…)

Dotarliśmy pod zamek, który najpierw obeszliśmy wokół, a dopiero później zwiedziliśmy od środka. Zamek powstał w XIII w. z inicjatywy książąt z rodu Piastów i miał pełnić funkcję obronną granicy Polski. W XIX wieku budowla częściowo spłonęła, natomiast największe zniszczenia spowodowała eksploatacja złóż węglowych, która spowodowała zapadnięcie się zamku o 16 metrów. Jednak obecnie zamek został zrekonstruowany i pomimo tego, że prezentuje się całkiem dobrze, nastawiony jest na konsumpcję. Wewnątrz budynków mieszczą się liczne wystawy dotyczące historii zamku, historii tortur, wiedźmia sala, kuźnia zamkowa, akwarium z rybami słodkowodnymi oraz galera zamkowa. Można zobaczyć ciekawe eksponaty, które opisane są po czesku i angielsku, więc zawsze można coś zrozumieć i wyczytać jakieś ciekawostki. Można także natknąć się na jakąś imprezę kulturalną, które odbywają się w zamku kilka razy w roku.

Podsumowując: Ostrava to duże miasteczko. Jednak spacerując po jej wąskich uliczkach napotkaliśmy wyjątkowo mało ludzi. Szczerze mówiąc więcej osób można spotkać w centrum handlowym w jakimkolwiek mieście niż spacerujących w niedzielne popołudnie po Ostravie. Jednak uważamy, że pomimo tego, że miasto nie urzeka niczym wyjątkowym, warto je odwiedzić choćby ze względu na mieszczący się w nim zamek 😛

Dodaj komentarz