Chudów

12.10.2013

Zrobiło się barwnie i wesoło, wokół szumią kolorowe liście, a słońce zachęca do spacerów i zwiedzania. Dlatego postanowiliśmy skorzystać z pięknej październikowej pogody i wybrać się na podbój zamku w Chudowie – wiosce położonej w województwie śląskim, znajdującej się 13 km od Gliwic. 

Ruiny renesansowego zamku pochodzą z XVI wieku i zostały wzniesione przez Jana Gierałtowskiego na miejscu drewnianej wieży obronnej, powstałej w czasach średniowiecznych. Jednak, jak się okazuje, obecny wygląd zamku został poprawiony, ponieważ w 2004 roku, Fundacja „Zamek Chudów”, postanowiła przywrócić dawną świetność budowli i dzięki temu, wieży dobudowano kontrastujący dach oraz wstawiono okna.

Wyremontowane ruiny zamków nie są takie tajemnicze i niezwykłe, jak te zachowane w oryginalne, które w pewnym sensie są pociągające i mają w sobie to trudne do zdefiniowania „coś”. Oryginalnie zachowane budowle pozwalają zobaczyć jej „duszę” i oczami wyobraźni przenieść się w odległe czasy. Natomiast ingerencja współczesności zaburza harmonię i choćby nie wiem jak idealnie zrekonstruowano czy odwzorowano historyczny szkic, to zawsze wprowadza się jakieś zmiany, przez co istnieje świadomość tego, że nie jest to 100% autentyk przeszłości.

Nieraz podczas zwiedzania zamków czy pałaców zastanawiałam się, jak wyglądało życie, w czasach ich świetności, jacy byli ich mieszkańcy, jak się ubierali, co przezywali, itp. Czasami chciałabym przenieść się w dawne czasy, choćby na jeden dzień, aby zobaczyć jak żyło się ówczesnym mieszkańcom, czy po prostu przyjrzeć się tamtejszym krajobrazom, które były całkowicie inne niż te obecne. A na pewno nie były tak zdewastowane przez człowieka…

Powracając do zamku w Chudowie…
Kierując się drogowskazami bezbłędnie dotarliśmy na miejsce. Naszym oczom ukazała się baszta-zamek otoczona kamiennym murem i zielonymi terenami oraz klimatyczna karczma i ogródki piwne. Natomiast podchodząc pod bramę wejściową napotkaliśmy informację, że zamek dostępny jest do zwiedzania w lipcu, w konkretnych godzinach, a teraz mamy październik. Cóż, takie nasze szczęście…
Znaleźliśmy także historię i ładny szkic zrekonstruowanego zamku z XVI wieku. Jak się okazuje zamek został częściowo zniszczony przez pożar, a częściowo rozebrany i przekształcony w modną wówczas romantyczną ruinę. Widać, że już wtedy uważano ruiny za niezwykle klimatyczne miejsce.

Spacerując wokół zamku, naszym oczom ukazał się ciekawy widok. Dostrzegliśmy ogromną topolę kanadyjską, (której nadano imię Tekla). Drzewo jest największym w Polsce okazem swojego gatunku i stanowi pomnik przyrody. Miłośnicy przyrody uchronili ją przed zniszczeniem przeobrażając zwykłe drzewo w „Chatkę Puchatka”. Wstawiono drzwi i okno, dzięki czemu wiekowa topola prezentuje się świetnie i pomysłowo.

Dokończyliśmy spacer, Programista zrobił kilka zdjęć i wolnym krokiem powróciliśmy do naszego pojazdu, aby kontynuować przejażdżkę po okolicy.

Podsumowując: Pogoda nam dopisała, więc zobaczyliśmy kolejny kawałek historii, który pomimo tego, że jest niedostępny do zwiedzania przez większą część roku, to znalazł miłośników, którzy postanowili o niego zadbać. W końcu mówi się, że naszym niepisanym obowiązkiem, jest dbałość o dziedzictwo narodowe i ratowanie historii, aby przetrwała dla przyszłych pokoleń, o ile nie zostanie doszczętnie zdewastowane. To była ciekawa przejażdżka 😀

Dodaj komentarz