Polska – Krasiczyn, Przemyśl, Jarosław, Zamość

16.08.2013

W namiocie fajnie jest i szybko mija noc. Rano, około godziny 8.30, byliśmy już spakowani i zmierzaliśmy na północ, do Krasiczyna, gdzie znajduje się jeden z piękniejszych zamków w Europie, zbudowany na przełomie XVI/XVII wieku przez Stanisława Krasickiego i jego syna Marcina. Niestety budowla została zniszczona przez najazd rosyjski i obecna jej postać jest po remoncie. Pomimo tego zamek z zewnątrz robi niesamowite wrażenie. Obiekt zbudowany został na planie czworokąta, na którego rogach znajdują się 4 baszty: boska, papieska, królewska i szlachecka. Każda baszta jest inna od pozostałych i spełniała inną funkcję. 

Wchodząc na teren zamku zakupiliśmy bilety i udało nam się zwiedzić posiadłość z przewodnikiem. Dowiedzieliśmy się sporo o przeszłości budowli i rozciągającego się wokół parku, który drzewa zawdzięcza rodowi Sapiehów. Zgodnie ze zwyczajem, kiedy narodziło się dziecko sadzono drzewo. I jeśli urodził się chłopiec, sadzono dąb, a jeśli dziewczynka – lipę.

Przewodnik opowiedział nam także o dewastacji zamku, do czego przyczyniła się dzicz ze wschodu, czyli armia rosyjska, w której szeregach można było znaleźć zbieraninę różnych narodowości niekoniecznie ucywilizowanych. Szkoda, że komnaty nie mają pierwotnego wyglądu, a są w trakcie remontu, ponieważ wtedy byłoby można zobaczyć bogactwo mieszkańców posiadłości.

Obecnie w zamku mieści się hotel i restauracja (obiekt musi zarabiać na siebie) i jest możliwość zawarcia związku małżeńskiego w kaplicy, która jako jedna z nielicznych pomieszczeń posiada oryginalny wygląd.

Po zwiedzeniu i obfotografowaniu zamku wybraliśmy się dalej, czyli do Przemyśla. To sporej wielkości miasto, w którym mieści się niezliczona ilość kościołów, cerkwi, klasztorów i synagog. Oprócz sakralnych budynków, można znaleźć seminarium duchowne, zamek Kazimierzowski, pałac Lubomirskich, wieżę zegarową (w której znajduje się muzeum dzwonów i fajek) oraz wiele ładnych i zadbanych kamienic.

Udało nam się zaparkować niedaleko centrum i udaliśmy się w stronę starego miasta. Następnie kierując się znakami dotarliśmy do zamku. Jednak okazało się, że jest to hotel i restauracja nieudostępniona do zwiedzania. Zajrzeliśmy przez bramę, a tam… remont. Cóż, pozostało nam zrobić kilka zdjęć z zewnątrz i poczytać o historii w internecie.

Przespacerowaliśmy się brukowanymi uliczkami, rozejrzeliśmy się wokół, zrobiliśmy zdjęcie wojakowi Szwejkowi (okazało się, że w Przemyślu jest towarzystwo przyjaciół wspomnianego wojaka) i wróciliśmy do samochodu.

Następnym punktem podróży był Jarosław. Jak się okazało najbardziej reprezentacyjnymi i rozpoznawalnymi budynkami miasta są ratusz i kamienica Orsettich. Przeszliśmy się wąskimi uliczkami, mijaliśmy sprzedawców na targowisku, kamienice, duży kościół, ogromną cerkiew i powędrowaliśmy do samochodu.

Kolejno dotarliśmy do Zamościa, gdzie znaleźliśmy nocleg na campingu „Duet”. Rozbiliśmy namiot na polu i wybraliśmy się na wieczorne zwiedzanie miasta. Wystarczyło jedno spojrzenie i od razu stwierdziliśmy, że miasto jest bardzo ładne. Rynek jest zadbany i odnowiony. Ratusz góruje nad kolorowymi kamienicami, a na środku znajduje się zielony skwer obsadzony kwiatami.

Mogliśmy z bliska przyjrzeć się ekipie telewizyjnej, gdyż na środku rynku przeprowadzano wywiad z jakąś osobistością ze świata filmowego, w ramach festiwalu filmowego „Spotkanie z historią”. Usiedliśmy w ogródku delektując się procentowym napojem z pinką i odpoczywaliśmy, ciesząc się trwającą chwilą. Czekaliśmy aż całkiem się ściemni, ponieważ chcieliśmy zobaczyć miasto po zmroku.

Miasto powstało w XVI wieku na mocy prawa nadanego przez Jana Zamoyskiego, który był hetmanem wielkim koronnym, więc miał władzę i bogactwo. Miejscowość nazywana jest „Perłą Renesansu” albo „Padwą Północy” i nic dziwnego, ponieważ ma urok i niezwykły klimat.

Miasto zbudowane zostało jako twierdza, która przetrwała 5 oblężeń, lecz ostatecznie została zdobyta. Jednak można znaleźć jej pozostałości. Do ocalałych fortyfikacji zalicza się bastion VII, który jest dostępny do zwiedzania i kilka innych budynków. Spacerując znaleźliśmy starą bramę lwowską, lubelską i szczebrzeską, nadszaniec i arsenał zamojski. Przeszliśmy trasą turystyczną, mijając po drodze mosty i trakty, wróciliśmy na rynek, przywitaliśmy się z pomnikiem Zamoyskiego, mój Fotograf zrobił wiele zdjęć, po czym zmęczeni, wróciliśmy do namiotu.

Podsumowując: Przejechaliśmy jakieś 250 km., poznaliśmy kilka nowych miejsc, zachwyciliśmy się Zamościem i widokiem pałacu w Krasiczynie, a następnie zadowoleni, z głowami pełnymi wrażeń położyliśmy się spać. To był świetny dzień! 🙂

Dodaj komentarz