Kopřivnice i Štramberk

04.08.2013

Ciepło na dworze od samego rana, więc wstaliśmy w miarę wcześnie i ruszyliśmy na długo planowaną wycieczkę do muzeum Tatry w Czechach. Muzeum mieści się w Kopřivnicach, w małej miejscowości, do której mamy jakieś 70 km. Ale taka odległość nie jest nam straszna, gdyż popychała nas chęć poszerzenia wiedzy na temat historii motoryzacji. 

Muzeum z zewnątrz wygląda nowocześnie i znajduje się przy drodze, więc nie trudno go znaleźć. Po zakupieniu biletów dostaliśmy się do środka i mogliśmy rozpocząć zwiedzanie.

Wnętrze budynku prezentuje się elegancko i jest udekorowane tak, aby pasowało do czasów produkcji samochodów. Tak więc w rożnych miejscach rozstawione są manekiny ubrane w historyczne stroje, można dostrzec warsztat samochodowy (z lat ’20 XX wieku) czy inne drobiazgi pasujące do klimatu.

W budynku muzeum zawiera się wiele eksponatów motoryzacyjnych z różnych epok. Są wszystkie modele pojazdów Tatry (te produkowane, jak i prototypy niedopuszczone do produkcji), od automobilów z drewnianą karoserią, przez samochody do użytku codziennego, samochody sportowe, wojskowe, specjalne (ambulansy i wozy strażackie), limuzyny, po busy, ciężarówki czy epokowy snowmobil. Można również zobaczyć szybowiec i dwupłatowiec (z logiem Tatry), pociąg, znajdujący się przed budynkiem oraz przyjrzeć się z bliska epokowym silnikom i wszystkim dziwnym tłokom, przepustnicom, filtrom, zaworom czy osiom pojazdów.

W muzeum było przyjemnie, nawet pomimo sporej ilości zwiedzających. Jak się można domyślić, do muzeum przychodzą całe rodziny, i nie byłoby w tym nic dziwnego, jakby maluchy były zainteresowane tym co widzą. Lecz tak było zaledwie w kilku przypadkach, gdzie można było usłyszeć radosne wołanie chłopca: „Tato, jak będę duży to kupie sobie takie auto!” Ale niektórzy rodzice nie pilnowali pociech i puścili je samopas. Na co maluchy nie zainteresowane tym co widzą, bo są za małe, aby zrozumieć gdzie są, biegały i wpadały na zwiedzających, co nam się nie spodobało.

Mój Programista uważnie obserwował wszystko co się nie rusza i uwiecznił (chyba) każdy możliwy eksponat na zdjęciu. Gdyż będąc fanem motoryzacji, musi wszystko dokładnie, i na spokojnie, przeanalizować w domu.

Przyznam, że podobało mi się to muzeum i chętnie wyprowadziłabym (najlepiej nocą, po cichu i bez wiedzy dyrekcji) ze 3 eksponaty tworząc własną, domową kolekcję eleganckich pojazdów…

Po zwiedzeniu muzeum udaliśmy się obejrzeć okolicę. Kierując się znakami dotarliśmy w zalesiony teren, w którym kiedyś znajdował się zamek Šostýn. Powędrowaliśmy przez las zobaczyć rzeczone ruiny, jednak jedyne co zastaliśmy, to miejsce, w którym niegdyś znajdował się gród oraz stertę kamieni przypominającą o tym, że przed wiekami znajdowała się tam jakaś budowla. Gdyby nie tablica informacyjna, nigdy nie domyślilibyśmy się, że był tam zamek, gdyż spłonął. A mięliśmy ochotę pozwiedzać jakieś ruiny. Cóż, mówi się trudno i jedzie dalej.

W drodze powrotnej natrafiliśmy na urocze miasteczko Štramberk. Miejscowość leży w górach i jest zbudowana na zboczu, dlatego też budynki są wkomponowane w krajobraz, wzdłuż dróg znajduje się wiele drewnianych domów, a rynek jest bardzo pochylony.

Nad całością góruje zalesione wzgórze z reszkami zamku Štramberk oraz zachowaną wieżą o nazwie Trúba. Natomiast jak się stanie na szczycie, to można zaobserwować krajobraz iście alpejski – zupełnie jakbyśmy przenieśli się do Francji lub Szwajcarii. Niezwykły widok.

Wracając zakupiliśmy regionalny przysmak, czyli uszy sztramberskie. Jest to stożkowaty cienki pierniczek, wyglądem przypominający ucho. Z wypiekiem wiąże się z legenda nawiązująca do najazdu Tatarów, którzy niewiernym obcinali uszy i umieszczali w worku, aby wysłać swojemu hanowi. Jednak po przegnaniu najeźdźców, ów wór został znaleziony przez mieszkańców miasteczka i na pamiątkę tego wydarzenia zaczęto piec pierniczki. W smaku są jak delikatne ciastko korzenne o smaku świąt…

Podsumowując: Warto wybrać się do muzeum Tatry, ponieważ można zobaczyć kawałek ciekawej historii motoryzacji i ewolucję już nieprodukowanych pojazdów, gdyż Tatra zaprzestała produkcji samochodów i sprzedała swoje udziały holenderskiemu koncernowi tworzącemu samochody ciężarowe. Natomiast Štramberk jest urokliwym miasteczkiem, któremu warto się przyjrzeć i pospacerować po jego stromych uliczkach oraz (obowiązkowo) spróbować regionalnego przysmaku. To był świetny wypad 😀

Dodaj komentarz