Kraków

27.07.2013

Nastała sobota. Słonko świeciło pełną mocą, niebo było bezchmurne, więc wyposażeni w dobry humor wybraliśmy się odkryć Kraków. Niejednokrotnie słyszeliśmy opinie, jakie to miasto jest wspaniałe, magiczne i jedyne w swoim rodzaju oraz koniecznie należy je odwiedzić. Postanowiliśmy dowiedzieć się czy rzeczywiście jest tak, jak innym się wydaje. Po pozostawieniu samochodu na parkingu w sąsiedztwie Błoni (o dziwo znalazło się jedno wolne miejsce) wyruszyliśmy w miasto. 

Pierwsze co nas uderzyło to wszechobecny zapach koni. Wchodząc na Planty zapach tylko się wzmocnił, co przy temperaturze +30 stopni nie jest najprzyjemniejsze. Widocznie władze miasta chcą sprawić, żeby turyści poczuli swojski, wręcz stajenny, klimat.

Inną sprawą są konie ciągnące powozy, przyozdobione w kolorowe materiały i inne ozdoby. Biedactwa, w taki upał powinny odpoczywać na jakiejś zacienionej polanie, a nie ciągnąć dorożkę z turystami. Ciekawe czy ich właścicielom byłoby przyjemnie ciągnąć 200-300 kg w pełnym słońcu, dodatkowo będąc ustrojonym jak klaun w cyrku? Ludzie powinni wczuć się w sytuację koni i pomóc im, a nie męczyć zwierzęta dla widzimisię turysty i brzęczących monet.

Dotarliśmy na Wawel. Chcieliśmy wejść na zamek i zobaczyć go od wewnątrz. Jednak nie było takiej możliwości, gdyż ustalono limity i nie było już w sprzedaży wolnych biletów. To lekka przesada. Żeby nie móc obejrzeć zamku, siedziby królów Polski, stanowiącego dziedzictwo narodowe? Rozumiem, jakbyśmy chcieli wejść za darmo, ale kupić biletów też się nie dało. Ciekawe dlaczego ktoś wymyślił te limity? Pozostało nam zobaczyć to, co było dozwolone, czyli budowlę z zewnątrz oraz dziedziniec.

Szczerze mówiąc zamek jest przeciętny. Jak się na niego patrzy to pierwsze co się rzuca w oczy to pomieszanie wszystkich stylów architektonicznych: od gotyku, przez renesans, barok, aż po nowoczesność. Pomieszanie z poplątaniem. Rozumiem, że zamek był wielokrotnie przebudowywany i rozbudowywany, aż do obecnej postaci, ale można było konsekwentnie trzymać się wybranego stylu, żeby miał jakiś smak i wygląd. To pomieszanie stylów powoduje, że zamek wygląda jak bajaderka – ciastko stworzone z pomieszania resztek różnych ciast i innych słodkich składników spożywczych, doprawione przepychem i odrobiną nowoczesności w postaci plastikowych rynien zakończonych głową smoka. Wygląda to dziwnie komicznie. Nie wiemy, jak wnętrze, lecz z zewnątrz zamek najlepiej prezentuje się od wschodu, natomiast jego najładniejszą część stanowi dziedziniec arkadowy. I to by było na tyle.

Z całą pewnością dużą atrakcją dla dzieci jest smok ziejący ogniem. Jednak chcąc zrobić sobie przy nim zdjęcie, nie sposób przebić się przez oblegający go tłum dzieci i rodziców, robiących zdjęcia. Programista zrobił parę zdjęć z oddali i udaliśmy się dalej, wzdłuż Wisły.

Kolejny punkt trasy stanowił rynek, na którym znajdują się Sukiennice, liczne kawiarnie i kościół Mariacki. Nawet pomimo tego, że najlepiej ze wszystkich okolicznych budynków, prezentują się Sukiennice, to nie ciągnęło nas w stronę tłumu krzykliwych turystów mówiących w przeróżnych językach, znajdujących się w ich pobliżu. Dlatego poszliśmy w miejsce odrobinę bardziej wyludnione i zacienione, czyli do Kazimierza. Jest to dzielnica żydowska, która zachęca klimatycznymi budynkami i uliczkami, ale odstrasza nachalnymi osobami starającymi się za wszelką cenę zaciągnąć turystów do jednej z wielu restauracji.

Podsumowując: Kraków zawsze kojarzył się nam z majestatem i powagą, a okazuje się być miejscem tysięcy ludzi, setek obcokrajowców, dziesiątek dorożek i mnóstwa kościołów. Chodząc uliczkami, naprawę staraliśmy się poczuć klimat i wyjątkowość tego miasta, jednak to się nam nie udało. Kraków jest przereklamowany i nastawiony wyłącznie na konsumpcję i turystykę. Miasto pomimo tego, że posiada bogatą historię, (ponieważ było niegdyś stolicą Polski i siedzibą wielu dostojnych osób), zatraciło ducha i swoją magię na rzecz krzykliwości i przyciągnięcia jak największej liczby obcokrajowców, chętnych zostawić fortunę, na rzecz astronomicznych cen. Szczerze mówiąc, Kraków nie jest miastem odpowiednim dla nas.

Dodaj komentarz